NABOŻEŃSTWA NIEDZIELNE: 9:30 i 11:30

Bóg jest blisko – świadectwo Wojtka

Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić
do mnie modły, wysłucham was.
A gdy mnie będziecie szukać,
znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie
szukać całym swoim serem,
Objawię się wam – mówi Pan – odmienię wasz los[…] – Ks. Jeremiasza 29:12-14

Od początku swojego życia wierzyłem w Boga… ale nie zdawałem sobie sprawy, że świadomość tego to za mało, by móc pojednać i spotkać się Bogiem.

Lata mijały, a ja nie doświadczałem Bożej obecności w moim życiu. Równocześnie znałem, ludzi którzy mówili, że Bóg żyje, że jest blisko, że kocha każdego człowieka. W tym czasie wiodłem zwyczajne życie… rozrywki, edukacja, rywalizacja – żadne z nich nie dawało mi trwałej satysfakcji. Po odniesionym zwycięstwie znowu przychodziła nuda, czegoś brakowało, a jednocześnie widziałem tych ludzi, którzy mówili mi o Bogu. Oni wiedzieli, czego chcą. Dla nich najważniejszy był Bóg. Myślałem: Jak oni mogą tak żyć? Przecież to jest nudne! Bóg może odgrywać w moim życiu jakiś mały epizodzik, ale nic ponad to.

Rozpoczęły się studia, a mój głód Boga wzrastał – pragnąłem dożywać tego co tamci ludzie – oni mówili, że czują Bożą miłość(?!), a ja? Niczego nie czułem, ponieważ równocześnie nie chciałem rezygnować ze swojego życia. Dalej chciałem realizować swoje cele, by żyć tylko dla siebie – myślałem, że Boga wezmę na deser.

Wtedy poznałem kolejnych ludzi, którzy szaleli za Bogiem. Widziałem, że ich wiara jest żywa, opowiadali niestworzone historie, nie było w tym obłudy, oni naprawdę poznali Boga, byli pełni pasji i ognia.

Parę tygodni po tym, siedziałem przy biurku przed komputerem w swoim domu i surfowałem po internecie. Chciałem już zamknąć przeglądarkę internetową i włączyć jakąś grę, kiedy w drodze kursora do ikony zamknięcia przeglądarki, mój wzrok utkwił na reklamie dodanej do jakiejś strony przez Google. Dziwne, bo nigdy nie zwracałem uwagi na te reklamy… Nagłówek brzmiał „5 powodów dla których warto wierzyć w Boga” lub coś w tym stylu. Podążyłem tą reklamą do artykułu, na końcu którego było napisane, że aby pojednać się z Bogiem, musisz uwierzyć w Jezusa – że umarł za twoje grzechy – i zaprosić Boga do swojego życia, ponieważ decyzja należy do ciebie. Napisali, że mogę zrobić to teraz. Czy nie tego szukałem? Chciałem w końcu poznać Boga, ale najpierw trzeba było zedrzeć zasłonę. Padłem na kolana i wypowiedziałem z serca modlitwę, której znaczenie było mniej więcej takie:

Boże… ja wierzę w Ciebie. Jezus, ja wierzę, że jesteś synem Boga. Proszę oczyść mnie z mojej winy… Uczyń z moim życiem, co zechcesz. Proszę Cię, wysłuchaj mnie i zbaw mnie…

Nagle Bóg stał się tak realny… bardziej rzeczywisty niż przedmioty, które miałem na wyciągnięcie ręki i mogłem dotknąć. Otworzyłem oczy i w tym momencie naszła mnie myśl, żeby przeczytać Psalm 116. Nie miałem pojęcia co tam jest napisane, więc sięgnąłem po Biblię, która leżała na półce i przeczytałem na głos:

Miłuję Pana, gdyż wysłuchał
Głosu mego, błagania mego.
Nakłonił bowiem ucha swego ku mnie
W dniach, gdy go wzywałem.
Spętały mnie więzy śmierci
I opadły mnie trwogi otchłani,
Ucisk i zmartwienie przyszły na mnie.
Wtedy wezwałem imienia Pana:
Ach, Panie, ratuj duszę moją!
Łaskawy i sprawiedliwy jest Pan,
Litościwy jest nasz Bóg.
Pan strzeże prostaczków:
Byłem w nędzy, a On wybawił mnie.
Wróć, duszo moja, do spokoju swego,
Bo Pan był dobry dla ciebie!
Albowiem uchroniłeś duszę moją od śmierci,
Oczy moje od łez, nogi moje od upadku.

Bóg od razu odpowiedział na moją modlitwę słowami tego psalmu. Właśnie o to prosiłem Boga. Od tego momentu, poszedłem za Bogiem na 100%. Nigdy nie żałowałem tej modlitwy, tylko tego, że dopiero wtedy zdecydowałem się oddać Bogu całe swoje życie. Tylko tak możesz dożyć prawdziwej miłości Bożej. Jezus powiedział, że jeśli miłujesz cokolwiek bardziej niż jego, to nie jesteś go godzien. Potem Bóg pokazał mi, że wcześniej już wiele razy zapraszał mnie do społeczności z Nim, ale ja do tamtego czasu całkowicie nie otworzyłem się przed nim. Nie wszystko od tamtej pory się udawało, ale nigdy ani na moment nie zwątpiłem w Boga, a on nigdy mnie nie opuścił.

Ja nie jestem wybrańcem… Jezus umarł też za Ciebie. Bóg tylko czeka na twój znak, bo pragnie ogarnąć Cię swoją miłością.