NABOŻEŃSTWA NIEDZIELNE: 9:30 i 11:30

Jestem wolnym człowiekiem – świadectwo Kuby

Witam, mam na imię Kuba. Studiuję Wychowanie Fizyczne na AWF, a poza tym gram w piłkę nożną w Ślęży Wrocław. Odkąd pamiętam piłka była dla mnie najważniejsza w życiu. Od zawsze moim marzeniem było grać na jak najwyższym poziomie, zarabiać z tego dobre pieniądze i założyć rodzinę, którą mógłbym utrzymywać. W wieku sześciu lat poszedłem na pierwszy trening i tak mi się to spodobało, że gram do dziś i to dalej w tym samym klubie.

Ja i moja rodzina nie chodziliśmy do kościoła, ani nie mieliśmy żadnej styczności z Bogiem, niby o nim słyszeliśmy, ale to dla nas nic nie znaczyło. Także przez niemal cały okres mojego życia skupiałem się tylko na piłce. Wyglądało to tak: najpierw szkoła, potem trening i czas ze znajomymi lub powrót do domu. W tym wszystkim czułem się szczęśliwy, wydawało mi się, że niczego mi nie brakowało. Miałem wspaniałe rodzeństwo, zawsze mieliśmy ze sobą dobre relacje. Moja mama zawsze dawała nam wszystko co najlepsze, oddała nam się w stu procentach, a w tym wszystkim było widać jej miłość, którą nas obdarowywała.

Jednak moim największym problemem była pornografia i z tym nikt nie mógł mi pomóc, jedynie ja sam mogłem tę wojnę wygrać, ale nawet jeśli chciałem, nie miałem wystarczająco sił, aby to przezwyciężyć. Zaczęło się od jednego niewinnego filmiku i rozpętało się piekło. Z roku na rok, oglądałem coraz częściej, aż robiłem to praktycznie codziennie. Nie radziłem sobie z pożądliwością, gdy tylko narastało we mnie podniecenie, dawałem mu upust przy filmikach pornograficznych. Nawet nie wiecie, jak łatwo można się w to wkręcić, a stron i kategorii jest multum, wiec każdy może sobie znaleźć filmik, na jaki miał ochotę. Pamiętam, że jak nikogo nie było w domu potrafiłem spędzać przy tym dwie, trzy godziny.

W późniejszym czasie zwykłe filmiki nie dawały mi szczęścia i szukałem coraz bardziej hardcore’owych rozwiązań, ale po pewnym czasie już nawet to mi nie sprawiało przyjemności. W końcu obudziło się we mnie poczucie winy. Czułem, że to tak nie może wyglądać. Chciałem to zmienić, lecz nie wiedziałem jak. Mówiłem sobie: „Dobra dzisiaj ostatni raz i już więcej tego nie zrobię”. Mijal tydzień i nie dawałem rady, musiałem znowu zrobić to samo, a wtedy zawsze bylem na siebie mega zły. Potrzebowałem pomocy, bo wiedziałem, że sam z tego nie wyjdę.

Doczekałem się tego, pojawiło się światełko w tunelu. W lutym ubiegłego roku, wracaliśmy ze sparingu i, siedząc w autokarze, usłyszałem rozmowę moich dwóch kolegów, którzy rozmawiali o świecie i życiu, wojnach i kryzysach. Przysiadłem się do nich i tak sobie gadaliśmy. Później zostałem sam z Filipem, który jest tu z nami i zaczął mi opowiadać o filmiku, który widział na YouTube. Zaciekawiłem się nim, ale i tak największe wrażenie zrobiło na mnie, jak zaczął mi mówić o swoim życiu i o tym jak Bóg go wyciągnął z tego bagna. Jedyne co mogę powiedzieć to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. On potrafi nas wyciągnąć nawet z największych świństw, jakie mogą nam przyjść do głowy. Jego łaska jest niesamowita.

Po rozmowie, jak tylko wróciłem do domu, puściłem ten film, który mi polecił. Zrobił na mnie duże wrażenie i tak się  zastanawiałem, dlaczego w tym wszystkim jest tyle zła? Dlaczego ludzie są coraz gorsi dla siebie? To wszystko było oparte argumentami w Słowie Bożym, które mówiło, że tak jest, ponieważ muszą się wypełnić proroctwa i nadejdzie ostatnia godzina, w której Jezus Chrystus przyjdzie powtórnie na Ziemię ze swoja armią i zgładzi szatana i da nam życie wieczne. Jak to obejrzałem, stwierdziłem, że nie chcę umierać i iść do piekła. Za wszelką cenę chciałem się dowiedzieć, co muszę zrobić, aby być zbawionym. Odpowiedź przyszła szybko – autor miał inne filmiki, które były w liście polecanych i dziwnym trafem jeden z nich mówił o tym, czy możesz być zbawiony.

Później oglądałem jeszcze inne, w których była mowa o grzechu, łasce, o uzdrowieniach. Tak się wkręciłem, że spędziłem przy tym cztery do pięciu godzin i właśnie wtedy Bóg mnie dotknął. Uświadomiłem sobie, że jestem grzesznym człowiekiem, że popełniłem tyle zła i zacząłem przepraszać Boga za to, co zrobiłem. Pamiętam, że rozryczałem się jak małe dziecko. Dzięki tym filmikom, zrozumiałem, że Bóg mi wybaczył i chce żebym za nim poszedł. W końcu wysłał swojego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa na świat, aby umarł na krzyżu za nasze grzechy, więc uwierzyłem szczerze w sercu i wyznałem swoim ustami, że Jezus jest moim Panem.

Dwa dni później mieliśmy trening. Pierwsze co zrobiłem, to zacząłem opowiadać Filipowi o wrażeniach, których doznałem po tych filmikach i stało się tak, że zaprosił mnie właśnie tutaj do kościoła. To nabożeństwo, na którym byłem pierwszy raz, zrobiło na mnie tak mega wielkie wrażenie, że stwierdziłem: „Ja tutaj zostaję”. Pamiętam, że pastor poprosił o ciszę i powiedział swoje słynne słowa, czyli: „Witam was kościele umiłowany” i sypnął żartem. Nagle cały kościół w śmiech, a ja taki zdziwiony, byłem w mega szoku i zadałem sobie pytanie: „Ale jak to, w kościele można się śmiać?” Najwidoczniej tak.

Potem było uwielbienie, a że lubię sobie pośpiewać, to zacząłem to robić i w pewnym momencie zacząłem płakać i sam do końca nie wiedziałem czemu, ale to było super, bo gdy patrzyłem na innych ludzi to widziałem u nich taki ogień Boży, widziałem z jaka pasja to robili, ze szczerym sercem i naprawdę to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Chcę wam wszystkim powiedzieć, żebyście dalej z taką energią, pasją, miłością i życzliwością oddawali chwałę Bogu i radowali się z tego, że możemy tutaj stać i uwielbiać naszego Pana.

Chcę całemu kościołowi podziękować za to, że mogę tutaj być i z wami cieszyć się tymi wspaniałymi przeżyciami. Kościele umiłowany robimy kawal dobrej roboty i to wszystko dla Naszego Ojca. Wracając do mnie – jestem wolnym człowiekiem, uwolnionym od wszelkiej pornografii, od kłamstw, od przeklinania, a naprawdę przeklinałem czas. Bóg dal mi ucieczkę od tego świata, choć wiem że dalej jestem grzeszna osoba i zapewne będę grzeszył, to wiem że wszystko zostało mi odpuszczone na krzyżu. W Jezusie czuję się doskonały. Jego miłość jest najwspanialszym darem, jaki mogłem dostać. Nic i nikt, nie może ci dać takiego poczucia bezpieczeństwa i pokoju, jak nasz jedyny, wspaniały, kochający Ojciec. Moje życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Patrzę na innych z miłością. Staram się kochać wszystkich ludzi i pomagać im jak tylko mogę. Raduję się z każdego dnia. Teraz to Jezus jest na pierwszym miejscu w moim życiu. Jemu chcę służyć i oddawać chwałę. Żyję nie ja, lecz Chrystus we mnie żyje. Dziękuję Bogu za to, że dodaje mi siły, że mnie wspiera, gdy mam ciężki czas, że jest moją pomocą, że daje mi mądrość w podejmowanych decyzjach. On jest moją skałą i fundamentem, na którym chcę budować dom. Amen.